I tak jak w tytule tak i na na Green Court Sagami, gdzie
zawitaliśmy ponownie (pomimo wielu intratnych propozycji w rejonie Kanto),
było dobrze, ale, jak każdy z uczestników zdaje sobie sprawę, mogło, a
nawet powinno być lepiej, a nawet bardzo dobrze.
W sumie na całym wyniku turnieju zaważył pierwszy mecz.
Mecz z zespołem o prze f... nazwie Firefly. W wyniku braku zgrania - trzech
zawodników (Moris, Andrzej i Krzysztof wystapili z nami po raz pierwszy)
wynik 2:2 nie oddaje przewagi jaką NCM-Polonia zespół posiadał.

Bramki strzelili
nasi "nowi" Andrzej Zacharski oraz Krzysztof Bienkiewicz. Brakło czasu,
brakło zgrania do wypunktowania przeciwnika. Padł remis, który później
okazał się bardzo brzemienny w skutkach.
W kolejnym meczu trafiliśmy na późniejszego triumfatora całej imprezy
zespół PINKIIZU, zespół który był bardzo dobry ale nie do nie pokonania.
Przegraliśmy 1:2 po bramce naszego super snajpera Jacka Szubińskiego, ale
pozostawiliśmy po sobie bardzo dobre wrażenie. W tym momencie o awansie
do finałowej fazy rozgrywek musiały decydować karne, gdyż PINKIIZU pokonali
Firefly w takim samym stosunku jak nas czyli 2:1.
Karne przegraliśmy, ale... walka była niemiłosierna. Tylu pięknie strzelonych
karnych dawno nie zobaczyła żadna inna futsalowa impreza.
W kolejnych meczach nasz, już nieźle zgrany zespół stoczył piękny,
zwycięski bój z TEAM KAWAMOTO, którego pokonaliśmy 6:1, w meczu,
w którym przewaga naszej Polonijnego zespołu nie podlegała żadnej dyskusji.
 |
 |
Bramki strzelili: Krzysztof Bienkiewicz - dwie, Andrea Barbieri, Jacek
Szubiński, Andrzej Zacharski oraz, co stało już się regułą nasz etatowy
bramkarz - Piotr Janowiak. Super mecz, super drużyna!
I nawet porażka 3:6 (piękne bramki dwie Krzysztofa oraz Jacka)
w ostatnim spotkaniu z zespołem FC OZZU nikomu nie zmienią dobrego wrażenia
jakie po raz kolejny pozostawiliśmy po sobie w gościnnych progach futsalowego
klubu Green Court Sagami.
 |
 |
Za zakończenie chciałbym podkreślić fakt, że bez wyjątku wszyscy zawodnicy
wkładają w grę całe serce podczas rozgrywania spotkań , a "nowi" wnieśli wiele
ożywienia w poczynania całego zespołu. Brawo Moris, Krzysztof i Andrzej!
Przy pomocy wszechobecnego Arka oraz naszych "weteranów" Piotra i Jacka
będzie dobrze, a możej i lepiej. Ja też postaram się być z wami następnym
razem.
Kontuzjowany kapitan NCM-Polonia
Arek Strycharski
Zdjęcia Jacek Kostrzewski
|